czwartek, 29 marca 2012

Rozdział 9 / Co ja Ci zrobiłam , co my Ci zrobiliśmy ?


- Chyba wybiorę się do Harrego .. Tak dawno u niego nie byłam ... - powiedziałam do Lou który własnie pałętał sie po kuchni . Ostatnimi czasy był jakiś nie swoi , był jakby w innym świecie nie z nami tutaj na ziemi . Zachowywał sie jakoś oschle w stosunku do wszystkich , godzinami przesiadywał w swoim pokoju . Wychodził tylko jak coś chciał , albo ktoś go wołał . Brakowało mi tego starego Lou , tego który miał ciągle uśmiech na twarzy niezależnie od sytuacji . A wszystko zmieniło się od jego ostatniej wizyty w szpitalu , u Harrego . Może się posprzeczali ? Nie wiem nie rozmawiałam z nim o tym , nie chciałam go męczyć .
- Hallo Lou mówię do Ciebie ! Czy ty w ogóle mnie słuchasz . ?!
- Tak słucham Cie , ale co mam ci na to odpowiedzieć ?! Chcesz to idź nie to nie . Nie obchodzi mnie to ! - wrzasnął nagle opierając się o blat . Zobaczyłam w jego oczach łzy , próbował je powstrzymać . To nie był już pierwszy raz kiedy zaczął na mnie krzyczeć bez powodu , nie znałam go od tej strony .
- Nie krzycz na mnie ! Co ja Ci zrobiłam , co my Ci zrobiliśmy ? Lou wróć na ziemię ! wygadaj się komuś albo coś ze sobą zrób bo jesteś nie do wytrzymania ostatnio ! - wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę mojego pokoju . Wzięłam pierwszą lepszą marynarkę i włożyłam ja . Spakowałam do torebki telefon i inne mniej potrzebne rzeczy . Wyszłam z pokoju schodząc na dół zmierzyłam Lou wzrokiem i wyszłam . Tym razem nie wytrzymałam , miałam go dość . Ruszyłam w stronę szpitala . Był to kawałek drogi więc poszperałam w torebce i wyciągnęłam słuchawki . Włączyłam piosenkę < Like You'll Never See Me Again >  i przyśpieszyłam kroku . Do głowy " wszedł " mi Liam . Był moim przyjacielem , chociaż w sumie o Zaynie też mogłam tak powiedzieć . Ale no , to Liam był bardziej wyrozumiał i spokojny . To on po wszelkiego typu imprezach odprowadza mnie do domu i to on czuwa przy mnie następnego dnia gdy mam kaca . Za to Zayn leży obok mnie z potwornym bólem głowy . No i jest jeszcze Susan , która musiała wyjechać na kilka dni .. Z Sus znam sie od dziecka ale ostatnio jakos gorzej nam się układa . Odkąd Susan zaczęła chodzić z Horanem przestała tak często się ze mną spotykać . I teraz jeszcze ten wyjazd w tak trudnym dla mnie okresie no ale widocznie musiała , nawet nie wiem gdzie pojechała . Nic mi ostatnio już nie mówi . Ale był to chyba jakiś rodzinny wyjazd bo Horanek został w domu i snuje się smutny tęskniąc za nią nie miłosiernie . Nie spodziewałam ze oni będą razem . Pamiętam ich pierwsze spotkanie .
" - Susan poznaj Harrego , to ten chłopak o którym Ci opowiadałam . - wskazałam na Hazze , a ten uśmiechnął się słodko . Byliśmy w kafejce niedaleko mojego domu . Lubiłam ja , często tutaj przebywałam .
- Cześć , jestem Sus - dziewczyna wyciągnęła do niego rękę a ten ja delikatnie uścisnął .
- Hej , a ja jestem Horan . Niall Horan - powiedział nagle blondyn wyłaniający się zza pleców Harrego . Zachichotałam cicho i usiadłam do stolika koło Harrego . Susan usadziła się koło Horana . Widać było po jej minie że nie wzbudził w niej jakiegoś oszałamiającego pierwszego wrażenia , wręcz przeciwnie . Nie miałam pojęcia dlaczego , przecież był tylko zabawnym blondynkiem . Wszyscy  rozmawialiśmy i śmialismy się na cała kafejkę . Megan , kelnerka a zarazem moja przyjaciółka przyniosła po chwili zamówienia . Podziękowałam jej ciepłym uśmiechem a ta puściła mi oczko i powiedziała , zę pogadamy później . Pokiwałam jej głową na potwierdzenie . Lubiłam ją , nawet bardzo ponieważ była zupełnym przeciwieństwem wszystkich ludzi jakich do tej pory poznałam . Była taka cicha i spokojna . Miała w sobie tyle pogody ducha , zazwyczaj chodziła w pastelowych kolorach , nie lubiła się wyróżniać . Często robiła zdjęcia , w zasadzie aparat nosiła wszędzie . Często fotografowała też mnie , śmiała się ze kiedyś zarobi masę pieniędzy na moich zdjęciach . Dzisiaj również była ubrana w jasno różową bluzkę z krótkim dłuższym rękawkiem oraz jasne jeansy . Swoje długie blond włosy spięła w kucyk , najwyraźniej tak jej się lepiej pracowało . Miała delikatny makijaż na twarzy który podkreślał jej gładką cerę . Nie wiem czemu ona wciąż nie szukała tego jedynego . Miała wszystko ; urodę , figurę , kasę . Ale moze to od tego nie zależy ? Może ona po prostu nie chciała ? . Nie wiem . Moje myślenie było trochę próżne bo tak na prawdę miłość nie zależy od tego jak ktoś wygląda .  Ja miałam Robbiego i kochałam go nie tylko za to jak wygląda ale też za to co ma w środku .
- No to co robimy później ? Macie jakieś plany dziewczyny ?  - powiedział Horan i uśmiechnął się do Susan .
- Ja za godzinę spotykam się z Robbym ale Susan moze z wami zostać . - powiedziałam kierując wzrok na długowłosą blondynkę .
- Em ... yy .. ja też nie mogę .. Bo ja .. muszę .. Musze iść do sąsiadki podlać jej kwiatki bo obiecałam . - wymamrotała Sus . Wiedziałam że kłamie bo nie chciała zostawać tutaj z Horanem . Harry pewnie wyszedł by też gdzieś pod jakimś pretekstem i musieli by zostać sami a ona jak widać za nim nie przepadała .
- A to ona sama nie może sobie ich podlać ? - zapytał roześmiany loczek .
 - nie .. no bo ona .. wyjechała . Tak wyjechała do ciotki na urodziny i nie będzie jej przez kilka dni bo jej ciotka mieszka bardzo daleko .. - powiedziała z dumą w głosie . A ja wybuchłam śmiechem .
- Och .. na prawdę pani Worrel wyjechała do ciotki ? No to chyba musiałam mieć jakieś omamy bo wydaje mi się że widziałam ja dzisiaj rano w sklepie .
 - nie to nie mogła być ona . Na pewno ona wczoraj wyleciała . Brałaś dziś leki ? moze masz zwidy . - powiedziała dotykając mojego czoła i patrząc na mnie wzrokiem zabójcy .
 - Ohh no tak zapomniałam wziąć . - próbowałam się ogarnąć . Przeczesałam palcami grzywkę i spojrzałam na zwijających się ze śmiechu chłopaków .
- Nie wiedziałem że musisz brać jakieś leki - powiedział Hazza prawie płacząc ze śmiechu . Uderzyłam go lekko w ramie .
 - przestań , to było na żarty - powiedziałam z bulwersem w głosie . Posiedzieliśmy jeszcze chwilkę w kafejce i próbowaliśmy nawiązać jakoś kontakt pomiędzy Susan a Horanem ale się nie udało .  Po tem wyszliśmy z kafejki żegnając się . Byłam już spóźniona wiec szybko pobiegłam w stronę central parku żeby spotkać się z Robbem . " Tak pamiętam ten dzień jak dziś .Wtedy trudno było żeby ze sobą rozmawiali bez wyzwisk . Było tak przez jakiś czas ale wszystko zaczęło sie zmieniać kiedy Horan przyprowadził raz dziewczynę po imprezie . Susan powiedziała mi , ze jest o niego zazdrosna . Więc kiedy Horan wyszedł na chwile ze swojego pokoju ja wtargnęłam tam i powiedziałam że jest on moim chłopakiem a ona to tylko kolejna jego zabawka . Tak wiem źle zrobiłam , skrzywdziłam ta dziewczynę ale nie mogłam patrzeć jak Susan lecą łzy z oczu . Musiałam coś zrobić , był to nagły przypływ emocji . Ale było minęło . Zbliżyłam się do wielkiego , białego budynku . Wyciągnęłam słuchawki z uszu i kopnęłam drzwi kierując się długim białym korytarzem do sali 110 .

______________________
Kolejny krótki , ale na życzenie . <3
Proszę komentujcie , minimum 7 komentarzy aby był następny rozdział . ; )

Jestem zadowolona z tego rozdziału ; )

10 komentarzy:

  1. Ja Ci nabiję 7 komentarzy XD
    Co będzie z Harrym? Nie mogę się doczekać ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. super! no dawaj juz☺ jak bedzie w szpitalu no prooooooooooooosze! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny, kiedy kolejna część ?
    przez weekend dodasz ?? xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli będzie 7 komentarzy to tak ;)

      Usuń
    2. dobra dobra ! :D dawaj następny ;p <3

      Usuń
    3. jeszcze 2 komentarze i będzie <3

      Usuń
  4. ooo jakie fajne chciałabym jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne <3 Dodawaj następnyyy xx
    < zapraszam do mnie http://yourhairyoureyesismylife.blogspot.com/ >

    :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty blog proszę dodaj następny rozdział xx

    OdpowiedzUsuń