niedziela, 15 kwietnia 2012

rozdział 11 / Musisz być przy mnie .

-rozumiem .. chcesz mi dać do zrozumienia , ze mnie nie chcesz - odeszłam od łóżka i skierowałam sie do drzwi
- nie tonie tak że .. no bo .. nie zrozumiesz . Ja cie kocham - odwróciłam sie i spojrzałam na niego ze łzami w oczach . - tyle , ze ja nie potrafię , nie chce żebyś cierpiała , a moze to ja nie chce cierpieć .. Sam już nie wiem .. nie chce cie zostawić , chce być przy Tobie ale ..
- no właśnie zawsze jest jakieś cholerne ale .. - wykrzyczałam - nie rozumiem Cie , mówisz że mnie kochasz ale nie możesz ze mną być . Obwiniasz mnie za to , ze znalazłeś sie w szpitalu , tak ? No powiedz to moze będzie Ci lżej ! - krzyczałam a on dalej patrzył na mnie tak jakby za chwilę miał sie rozpłakać .
- Nic takiego nie powiedziałem ! To przecież nie twoja wina ... nie oto chodzi . Ja .. nie .. ja nie mogę Ci tego powiedzieć . Przepraszam , nie teraz .. - loczek wstał ze szpitalnego łóżka i podszedł do mnie .
- zmieniłeś się i to cholernie . nie ma w tobie tego ciepła tak na prawdę to nie ma tam w tobie chyba już nic - postukałam go palcem w miejscu serca - nie chce cie takiego .- powiedziałam a on jak gdyby nigdy nic mnie przytulił
- przepraszam .. powiem Ci jak będę na to gotowy . Nie chce żebyś cierpiała , na prawdę . - wyrwałam się z jego ramion i wyszłam trzaskając drzwiami . Nie wiedziałam o co mu chodzi . Ruszyłam szybkim krokiem w stronę domu , a może powinnam zostać razem z nim w szpitalu . Ostatnimi czasy stał sie oschły i nie czuły jakby chciał żeby sie do niego nie przywiązywała . Jakby chciał żebym go sobie odpuściła .. a moze .. ? nie to nie możliwe na pewno mu nic nie jest . Weszłam do domu i rzuciłam okiem na kuchnię , jak zwykle był w niej Niall . Siedział i wgapiał sie w jeden punkt . " Niech Susan juz wraca " pomyślałam . Ruszyłam na góre , do mojego pokoju . Usiadłam na łóżku i zaczęłam błądzić gdzieś myślami . Zastanawiałam sie gdzie jest Susan . Wyciągnęłam telefon i wybrałam do niej numer . Jeden , sygnał , drugi .. Odbierz kurwa ten telefon , potrzebuje Cie !
- Hallo ? - usłyszałam nagle .
- Susan ?
- Tak , Alex co u Ciebie skarbie ? - po tych słowach na mej twarzy mimowolnie pojawił sie uśmiech .
- Ty lepiej mów co u Ciebie ? Gdzie ty sie podziewasz ? Czemu mi nic nie powiedziałaś , że wyjeżdżasz ? - zbombardowałam ją pytaniami .
- Spokojnie .. zaraz wszystko Ci wyjaśnię .
- No to czekam ..
- Jestem w Polsce u siostry . Wiesz , że Em miała operację i musiała przestać tańczyć ? No to teraz po 4 latach wróciła do formy i ostatnio miała swój wielki występ .. nie mogłam jej zawieść i musiałam przyjechać . Nic Ci nie powiedziałam bo nie miałam jak . Dostałam telefon rano , a wieczorem siedziałam juz w samolocie . Ale obiecuję Ci że wynagrodzę Ci ten czas jak tylko przylecę . A u Ciebie jak tam ? Jak tam Harry ? - słuchając bacznie Susan wstałam i podeszłam do lustra .
- a nie łaska było zadzwonić . ? no dobra już ... nie ważne . A u mnie ? można powiedzieć że wali mi sie świat . A o Harrym nie chce rozmawiać .
- Ochh .. Kochanie .. wszystko będzie dobrze
- nie , nie będzie . Teraz na pewno nie . Harry ma przede mną jakąś tajemnice .. mówi że nie chce mnie ranić . Jakby mnie teraz nie ranił , jest ostatnio jakiś oschły . Nie wiem , zmienił sie . - powiedziałam prawie płacząc .
- nie fajnie .. moze nie chce Cie nie potrzebnie niepokoić .
- może .. czekaj , czekaj ty jesteś w Polsce tak ?
- no tak
- a do kiedy tam będziesz ?
- sama nie wiem ..
- to ja przylecę do Ciebie . Muszę odetchnąć , a tutaj jakoś nie mogę .
- noo . dobra . Zrobisz jak chcesz .
- dobra to ja lecę sie spakować . Zadzwonię potem . - powiedziałam i rozłączyłam sie .. Muszę sobie jakoś wszystko poukładać . Może tam mi sie to uda .

*LOUIS*
Znowu to wziąłem , kolejny już raz od naszego ostatniego spotkania . Nie chce , ale muszę . Uzależniłem sie . Daje mi to ulgę , której teraz pragnę . Odlatuje i czuje sie z tym doskonale . Wziąłem raz , drugi , trzeci i zacząłem sie uzależniać .. stało sie to szybko , za szybko . Na początku miała być to tylko zabawa . Zwykły jednorazowy wybryk , nic wielkiego . Teraz siedziałem w kącie mojego pokoju czując jak kolejna dawka dostaje sie do mojego organizmu . Poczułem , że powoli odlatuje . Za każdym razem sprawiało mi to taką samą frajdę . Po tych środkach myślałem trochę jak psychopata , przez nie też zacząłem się ciąć . Niby nic wielkiego ale nie ta żyła i buum . Nie ma cie . Może i byłoby lepiej . ?
* nikt Cie tu nie chce * - usłyszałem - * nikt Cie tu nie chce ! *
* Odejdź stąd , nie jesteś nikomu potrzebny ! * - słyszałem jak ktoś krzyczy do mnie . Rozejrzałem sie po pokoju . " przecież tu nikogo nie ma , pewnie mi sie wydawało " - pomyślałem .
* Zgiń , ! Jesteś nie potrzebny Lou ! Zgiń * - złapałem się za glowe i położyłem na podłodze .
- aaaaaaaaaaaa ! odejdźcie stąd . - zacząłem wrzeszczeć turlając sie po podłodze . Zachowywałem sie jak opentany ale te głosy nie dawały mi spokoju .



___________________
Macie długo wyczekiwany 11 rozdział  ;)
Tak jak chciałyście jest więcej z perspektywy Alex no i musi być urywek z perspektywy Lou ; D

Dobra to ja już nie będę was męczyć tymi komentarzami , chcecie ? komentujecie . Nie ? to nie .

A tak apropos dziękuje za ponad 2 tys. wyświetleń . !
Pamiętam jak ostatnio jarałam sie 500 :D

JESTEŚCIE KOCHANI <333

6 komentarzy:

  1. Podoba mi się.:D
    Czekam na kolejny.:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeeeju i co z nimi będzie? Alex będzie z Harrym czy nie.?! ;(
    Czekam na następny ! (;

    OdpowiedzUsuń
  3. Zabiłaś mnie tym rozdziałem ! Biedny Lou... Niech mu si e nic nie stanie. Dreszczyk jest fajny, ale nie uśmiercaj go od razu :D hahahaha ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale zajebiste! Chce nowy, szybkooo! :D
    Przy okazji zapraszam do siebie http://why-dont-they-stay-young.blogspot.com/ i liczę na komentarz ;)
    Pozdrawiam :) xx

    OdpowiedzUsuń